@WiejskiTyp Siemasz! Dzięki bardzo za dobre słowo i za śledzenie relacji

Trzymam kciuki, żebyś zrealizował swoje plany i też miał miejsce na taki setup. U mnie wszystko powstawało stopniowo, a dalej się uczę i mam pomysły, co jeszcze poprawić.
Co do smaku

moim zdaniem w dużej mierze mitem jest przekonanie, że hydro musi ustępować ziemi. Hydro często uchodzi właśnie za palenie premium, więc funkcjonują też opinie zupełnie odwrotne. Tylko dla mnie ani jedna, ani druga metoda nie jest sama w sobie gwarancją jakości.
Na efekt końcowy składa się cały proces. Genetyka daje określony potencjał, a prowadzenie roślin i warunki uprawy wpływają na to, jak ten potencjał się ujawni. Później dochodzą suszenie i przechowywanie, które mają ogromne znaczenie dla zachowania aromatu. Można uzyskać świetny materiał, a następnie sporo stracić na ostatnim etapie. Dlatego ocenianie smaku wyłącznie przez pryzmat tego, w czym rosły korzenie, pomija zbyt wiele rzeczy.
Uprawa w ziemi jest bardziej rozpowszechniona wśród domowych growerów. Więcej osób ma z nią doświadczenie. Hydro wymaga innego podejścia oraz opanowania całego systemu, a samo posiadanie sprzętu jeszcze tego nie zapewnia. Moim zdaniem część negatywnych opinii może wynikać z tego, że ktoś porównuje dobrze poprowadzoną uprawę w ziemi z hydro, w którym pojawiły się błędy. Wtedy różnica w wykonaniu zostaje przypisana samej metodzie. Oczywiście w drugą stronę działa to dokładnie tak samo.
Do tego często porównujemy zupełnie różny materiał: inne odmiany, inne fenotypy, od różnych osób, inaczej wysuszony i przechowywany…
Jeśli komuś bardziej smakowało konkretne palenie z ziemi, to nie podważam jego doświadczenia. Ale z tego wynika, że tamten susz bardziej mu odpowiadał, a niekoniecznie, że ziemia zawsze daje lepszy smak niż hydro.
Żeby sensownie porównać same metody, warto byłoby mieć tę samą genetykę, najlepiej klony jednej rośliny, możliwie podobne warunki i jednakowe postępowanie po zbiorze. A potem ocenić materiał w ciemno, bez informacji, co pochodzi z którego systemu. Wtedy łatwiej oddzielić rzeczywiste różnice od oczekiwań związanych z etykietką „hydro” albo „ziemia”.
Osobną kwestią jest jeszcze struktura samego materiału zbitość kwiatów, ich kształt czy proporcja kwiatów do liści. To też wpływa na odbiór suszu, ale nie przypisywałbym konkretnej struktury wyłącznie hydro albo ziemi. Dużo zależy od genetyki i warunków, w których rosła roślina, a wygląd po zbiorze zmieniają również suszenie i sposób trymowania. Zarówno w ziemi, jak i w hydro można uzyskać zwarte kwiaty albo bardziej luźny materiał. Sama zbitość nie jest też jednoznacznym wyznacznikiem jakości

efektowny, twardy top nie musi smakować lepiej od luźniejszego kwiatu
Zarówno w ziemi, jak i w hydro można uzyskać świetny materiał, ale w obu metodach może też coś pójść nie tak podczas samej uprawy, suszenia czy późniejszego przechowywania. Dlatego słabszy efekt konkretnego zbioru nie oznacza od razu, że winna jest metoda. Dla mnie „premium” to rezultat dobrze przeprowadzonego całego procesu, niezależnie od tego, w czym rosły korzenie
