Dzień 75 (30/10/35)
Sytuacja na dzień 75 wygląda następująco: wszystko całkiem fajnie kwitnie, rośliny dalej łapczywie piją i dostają pełną dawkę środków (myślę, że jeszcze ostatnie 1-2 podlania i potem leję wodę) i dalej puchną. Niestety mam problemy z zapachem, filtr (najtańszy mały mars hydro o którym po zakupie czytałem złe opinie) nie daje rady. Nie mam nieszczelności bo zapach koreluje w 100% z wilgotnością z którą niestety też mam problem. Do pomieszczenia wleciał osuszacz i to stabilizuje sytuację. Na szczęście trafiłem wyjątkowo "nieśmierdziuchowate" fenotypy i nawet podczas apogeum czuć zapach dopiero po wejściu do pomieszczenia i jest on raczej nie do odróżnienia dla kogoś kto sam nie uprawia owocowych roślin (zero zapachu "skuna"/"zioła"). Święcę im dalej konkretnie (~50-55DLI) bo pomieszczenie ma obecnie dość mocno podniesione CO2 (wentylacja z innych pomieszczeń jest tam skierowana i dobija do 1200PPM i raczej nie spada poniżej 800).
Spontaniczny SoG:
Black Crack, chyba najbardziej oszroniona roślina jaką miałem do tej pory:
Apple Fritter #2 dochodzi najszybciej.
Pineapple Express ma piękne jasnozielone kolory:
Na koniec Apple Fritter #1
Zbiorcze zdjęcie. Panny rosną tym razem naprawdę gęsto i czuję, że będę musiał zrobić drugą defoliację na górze ale poczekam z tym do zbrązowienia włosków. Ogólnie to mam dylemat czy powinienem bardziej usuwać wiatraki bo pały są trochę zbyt gęsto upakowane i blokuje to światło do wszystkiego poniżej "głównej linii", z drugiej strony nie chcę ich pozbawiać źródła energii.