nasiona marihuany

Alkohol + DXM + Marihuana = Kosmos

Wyszukiwarka Forumowa:
R

Rider

Guest
Witam,

Na wstępie chciałbym oznajmić że było to moje pierwsze stracie z DXM.

Nazwa substancji: 4 mocne dębowe, acodin 225mg dxm, 1g grassu
Efekty: Generalnie mocno zadowalające ;]
Okoliczności: Spotkanie towarzyskie 5os nikt nie wie co to dxm ;]

wakacje 2003,
godziny popołudniowe, amfiteatr.

Nooo a więc wychodzę na miasto wraz z nim. z zamiarem wypicia dobrego piwa i zjarania się podręcznym ziółkiem, lecz on nie wiedział że mam coś tajemniczego w zanadrzu. Dla mnie jednak nie było to żadną tajemnicą po wcześniejszym przeczytaniu kilku obszernych artykułów na temat DXM. Tak więc będąc dobrze poinformowany na temat danej substancji, chciałem działać w zaskoczeniu, czyli nic ni mówić aż do czasu kiedy troszkę wypijemy, a byłem pewien że go nakręcę. Po zakupieniu browarków postanowiliśmy iść w jakieś przyjazne ćpuńskiemu środowisku miejsce. Którym był miejski amfiteatr ;]
Po dotarciu na miejsce... przyuważyliśmy w oddali po przeciwnej stronie półkolistego obiektu
3 postacie wyglądające za***iście podejrzanie a zarazem znajomo [X,Y,Z]. I po bliższym kontakcie wzrokowym było wiadomo że będzie się szykować akcja grupowa...
Zastaliśmy ich już, że tak powiem na mocnej libacji. Potrzeba było trochę czasu by osiągnąć ten sam pułap fazy co te pijaki i sie dogadać jak równy z równym heh wiedząc że i tak odlecę w ch*j dalej ;] ....

Będąc po 4 browarach wraz z nim, i spaleniu trochę ziółka z towarzystwem, postanowiłem ogłosić prolog a zarazem monolog tej że substancji czyli DXM. Po pięknym i wzruszającym występie na środku sceny ogromnego amfiteatru, na donosie jednostajnego ironicznego brawa dochodzącego z lewego sektora od kolesi, słyszałem jeszcze głupawe śmiechy i obelgi pobliskiej "brudnej" młodzieży. Szybko sie spłoszyli. Koleś oznajmił mi że nadaje się do teatru, lecz nie tego pięknego i poetyckiego, tylko dla zasranego kabaretu z zakazanych źródeł absu****nych świrów i wariatów w jakimś zakładzie. Koleś mnie zaszokował swoją wiedzą na temat całej tej izby wariatkowa. hyhhy

Do rzeczy, po przedstawieniu i konsultacji na spokojnie, nikt się nie zgodził na branie DXM prócz mnie, byłem w szoku, sam na takiej grubej fazie, myślę, chyba zrezygnuje, ni chu*a żrę ;] podczas spożywania w systematycznym układzie tabletek, on oznajmił że też chce, wiedziałem że zechce zawsze gdy ja chcę a on nie, i widzi że ja, to on też ;] taki ćupuński układ ;] Zjedliśmy jedno opakowanie na pół czyli po 225 mg, reszta kolesi co nie brała DXM postanowili pójść po jeszcze parę tanich trunków, chcieli na umór. Idziemy z nimi, zaopatrzywszy się w od szampany po wina, poprzez wódę i browary, postanowiliśmy nie wracać na amfi tylko pójść w najprzytulniejszą i najbezpieczniejsza miejscówkę w centrum miasta ;] czyli tak zwany "grosik" ;]

Na grosiku, zleciało już trochę czasu od spożycia DXM. Pijąc z znim szampana na 2, wróciliśmy do całkiem zapomnianej sprawy z DXM ;] ja na to o rzesz ku**a, patrze minęły 2h a tu zero rezultatów tylko spity jak świnia i lekko upalony, mowie coś jest nie tak, może za mało, gościu wtedy całkowicie zwątpił w jakie kol wiek efekty po DXM. Ja jednak nie dowierzają
w bezskuteczność tej substancji zapewniam, że zaraz coś się zacznie dziać, jak zawsze, nie myliłem się ;]

A zaczęło się od tego, że postanowiliśmy jeszcze dopalić no wiec jaramy, spaliliśmy naprawdę niewiele... a tu nagle, on mówi coś dziwnie kopie to zielsko, ja poczuwszy przypływ ogromnej energii i zmiany odczuwania grawitacji, mówię, nadszedł czas DXM ;]

Trip zaczął się od za***istego zdumienia z obu stron, szybka gadka, jakie to fajne i w ogóle ;] Pierwsza zaprawa to budynki otaczające nas, te nowo wybudowane 3 piętrowe kolorowe taki jakby duży pałacyk mieszkalny wyglądał jak ciasteczka ;] zaraz obok stała taka jakby stara szopa doszczętnie przypominała nam kopiec kreta ;] plus kilka innych indywidualnych wkrętek. Ale te z ciastami była najlepsza i do dziś owe budynki noszą taką nazwę ;]

Później postanowiliśmy z nim odłączyć się od reszty załogi by pójść na za***iście długa wycieczkę do And który wcale nie jest bohaterem ;[ Idąc upadliśmy na glebę ze zdumienia z tego jak się chodzi, jak czuć grawitacje i podłoże, na to ja betonowe błoto na księżycu [była pełnia]. I od razu poszedł wkręt że jesteśmy na innej planecie [świadomość była całkiem dobra i realna ale to co się wokół nas działo nie dało się nie w sposób z czymś utożsamić ;] ]

Idąc obwodnica miasta napotkaliśmy latarnie, on podbiegł do niej i zmierzył dłońmi od dołu do góry jakby był jakimś czarodziejem, magikiem chcąc wyssać moc z latarni, przy okazji wydawał strasznie dziwne dźwięki, coś jak [ łłłłłłłłłooooooaaaaaaaaaaa ] Idąc dalej na moje ramie spadł liść, pierwsze reakcja to reakcja odruchowa jak na jakiejś wojnie rzuciłem się na glebę jakby był to jakiś, jak stwierdziłem duża kropla kwasu żrącego, ale nic poważnego się nie stało, więc złapałem liścia za łodyżkę i próbowałem rozkminić układ nawadniający w liściu. Po pozbyciu się liścia, przyszedł czas na siatkę [płot] idący wzdłuż chodnika, opisują daną sytuacje to druty z których składała się siatka, falowały i drgały jak by ktoś nimi trząsał, w tym momencie wcale to nie przypominało siatki padające na nią światło z latarni i nadjeżdżających aut przypominało ruszającą się siatkową plazmę. Nastała chwila ciekawości, mówię może dotkniemy tego, no bez problemu, z lekką niepewnością wolnym ruchem macamy siatkę, po chwili zaczynamy się nią bawić tak że po chwili zaczynamy się na nią wieszać i wariować jak jakieś małpy, widocznie za***iście nas zadowalała ta siatka ;] do tego darliśmy się że ta siatka jest taka sama jak my, czyli jak gąbki ;] o właśnie padło wcześniej jeszcze stwierdzenie gąbki, czyli alternatywa tego że nie jesteśmy na innej planecie tylko zmieniliśmy się w gąbki i dlatego tak dziwnie czujemy podłoże ;]
Teraz sobie wyobraź cie co sobie myśleli ludzie co nas z okien domów i samochodów widzieli ;]

Dotarliśmy do And, cel misji eeeeeeeeeeeeeeee hymmmmmmmm szlugi? tak szlugi ! ;]
godzina już późno w nocy coś koło 2h, walimy do okna by obudzić And, And wk***iony wstaje do nas, mi chciał do***ać, za niepoważne zachowanie ale w porę zareagował odlewający się tuż obok rysiul [And jest konkubentem "jego"] i go uspokoił, tak, że And zrywał ściany ze śmiechu, po uspokojeniu się całej sytuacji, And oznajmił że niema szlugów !!! totalny zawód, tyle metrów w ciemno i ch*j. No nic wracamy na naszą dzielnice...

W połowie drogi powrotnej, przypomina się nam że cel misji do Andr był jasno określony i pewnie postawiony, nie ku**a po szlugi tylko po klucze od drugiego mieszkania rysiula, ehhhh, wracamy do And... na szczęście And nie spał tylko otworzył browara i oglądał pornuchy na Polsacie ;] a mówił, że jak go znów obudzimy to nas uszczeli z wiatrówy, w sumie cały ten dom i okolica to zadupie i nie będziemy nic zmieniać, wracamy...

Po powrocie na miejsce, o dziwo na klatce do mieszkania rysiula spotykamy starą załogę z dzisiejszej eskapady. Generalnie w ciężkim stanie ich zastaliśmy, jeden miał zgon, siadamy wiec na schodach i dumamy i gadamy... w pewnym momencie poczułem kulminacje fazy, totalny zawrót głowy, plus nieszczęsne swędzenie które szybko opanowaliśmy... dalej tylko siedzimy gadamy na różne nietypowe tematy, nawet doszliśmy do tego skąd tu wziąć coś kasy na towar, bez problemu doszliśmy do wniosku, że należy mnie sprzedać na organy, i byłem za tym, eeee myślę ku**a ale cos tu jest nie tak, mówię im, że nie będą chcieli prze ćpanych organów, na co oznajmili słusznością w sprawie i rozpaczali... ;]

Faza powoli dobiegała końca, czując już lekki zjazd o godzinie 4, odpowiedziałem na to, że czuje się za***iście. O 5 poszedłem do domu i położyłem się spać. Na drugi dzień wszystko w porządku. Lekkie odczucie inności niż zwykle.

Lecz niestety inaczej było z tamtym na drugi dzień, czuł się całkowicie inny i nieswojo i wcale mu się to nie podobało, jak stwierdził przeszło mu to po 2 tyg. Mówił, że strasznie zryło go to całe DXM, ja go oczywiście wyśmiałem i szykowałem następną porcje tym razem 450mg... :D



KONIEC

PS. Przykro mi z tego powodu, że z***ałem pewnie trochę polszczyznę w tym raporcie, ale kurcze nie chce mi się go sprawdzać ;]
 
Ostatnia edycja:

quakemind

Partner forum.haszysz.com
Weteran
Rejestracja
Lut 8, 2006
Postów
1,076
Buchów
433
bardzo ciekawa historia. Gratuluje udanej zabawy :)
 
R

Rider

Guest
Gdybym jeszcze, pamiętał więcej szczegułów tripa, napewno by było ciekawiej ;]
 

Evenem

Well-known member
Rejestracja
Gru 28, 2006
Postów
263
Buchów
2
Czy wy się neiboicie ,że przedawkujecie :rendeer:
 
H

haszyszekk

Guest
Fajna jazda :D najlepsze są te przećpane organy hyhy :D
Fakt faktem DXM można przedawkować przy coś ok. 1200-1250mg (tak mi sie wydaje) a ziolka i alko ciezko w takiej kombinacji przyjąć way too many :p pzdr pzdr
 

Kostek

Przećpana Morda :D
Weteran
Rejestracja
Sty 7, 2006
Postów
3,486
Buchów
17
bogusik2 napisał:
Fakt faktem DXM można przedawkować przy coś ok. 1200-1250mg (tak mi sie wydaje)...

Źle Ci się wydaje. Zależy to od wielu czynników i praktycznie dla każdej osoby może to być inna dawką.
Np. jeden gość zarzucił coś ponad 2 g, a mi po 900 mg ***ał się film na kilka godzin :D.
 
H

haszyszekk

Guest
Dzióry w pamięci sa bardzo frustrujące :D teraz kminie coś że te 1250 do była dawka jaką przyjol ktoś z forum.. czytałem że jakaś tam dawka była śmiertelna, on napisał że przy częstym braniu doszedł do tej wąłśnie dawki.. jakoś tak :D kuffa przeryty łeb :p pzdr
 

GZi_

Well-known member
Rejestracja
Lis 8, 2006
Postów
124
Buchów
0
Szkoda ze ta tolerancja org. na dxm tak wzrasta :< Po ostatnich wakacjach w czasie ktorych jadlem to dosyc czesto( po 2 razy w tyg + mj albo i czesciej + jakies cipacze kilkakrotnie oczywiscie z gibonem ) to tolerancja wzrosla tak ze po 450 mg nie czulem nic , tak jakbym wypil jedo piwno a nie moglem spac cala noc :D .. Od pazdziernika lub wrzesnia do teraz mialem przerwe i jakos ostatnio wzialem 450 mg + pozadny gibon i dzialalo masakrycznie mocno , jak za 1 razem :p Wolalbym zeby 450 dzialalo tak zawsze niz zebym znowu musial po 900~+ nap***alac i sie meczyc ;] .. az strach sie bac tegorocznych wakacji hehehe :cat:

A i tu takie pytanie.. czy jak tolerancja wzrosnie znowu tak ze 900 bedzie dopiero dzialac konkretnie i bede ciagle szedl w gore z dawkami to czy dawka kiedy dxm staje sie toksyczny tez mi wzrosnie wzrosnie i bede mogl brac wiecej bez obaw ze sie przekrece :D?
 

Kostek

Przećpana Morda :D
Weteran
Rejestracja
Sty 7, 2006
Postów
3,486
Buchów
17
GZi_ napisał:
A i tu takie pytanie.. czy jak tolerancja wzrosnie znowu tak ze 900 bedzie dopiero dzialac konkretnie i bede ciagle szedl w gore z dawkami to czy dawka kiedy dxm staje sie toksyczny tez mi wzrosnie wzrosnie i bede mogl brac wiecej bez obaw ze sie przekrece :D?
Powinieneś robić dłuższe przerwy. Przyjmij minimum 2 tygodnie przerwy po ćpaniu 450 mg (jednej paczki). Przy częstrzym ćpaniu DXM robi się toksyczny i wzrasta tolerancja.
 



Z kodem HASZYSZ dostajesz 20% zniżki w sklepie Growbox.pl na wszystko!

nasiona marihuany
Góra Dół