


Łoooo sk***e**n! Coraz bardziej lubię to AI.Procedura suszenia tematu metodą kontrolowanej sublimacji konwekcyjno-higroskopijnej z gradientem temperaturowo-cyrkulacyjnym w środowisku laminarnym
Po zbiorze, topki umieszczamy na rusztach z nierdzewnej stali chirurgicznej klasy 316L, w pozycji horyzontalno-aerodynamicznej, zapewniającej równomierny przepływ powietrza. Całość trafia do komory suszącej z precyzyjnym, cyfrowym kontrolerem mikroklimatu (czyli growbox z wentylatorem na termostacie), gdzie utrzymujemy stabilne warunki: 20–22°C i wilgotność 55–60%, monitorowaną co godzinę przez higrometr kalibrowany według metody kalifornijskiej (czyli "raz było dobrze, to nie ruszaj").
Wentylator o zmiennej modulacji obrotów generuje laminarny przepływ powietrza, który nie tworzy zawirowań mogących wywołać mikrodrgania w strukturze trichomów (czyli: nie wieje za mocno). Suszenie trwa do momentu gdy łodygi trzaskają, ale nie łamia się jak suchy chrust — zjawisko to określamy jako próg elastycznego kruchego przełomu biomechanicznego.
Finalnie, topy trafiają do szklanych słoików z Bóveda 62%, gdzie następuje fazowe wyrównanie ciśnienia pary wodnej między medium botanicznym a atmosferą zamkniętą – czyli curing. Otwieramy słoik raz dziennie do czasu aż nie śmierdzi sianem, tylko dobrym batem.
Polecam, pisz jakbyś miał jakieś pytania.
![]()
Bovedy nie wklada sie przez pierwsze 2 tyg curingu, dopiero pozniej. Psuje smak i costam jeszczeProcedura suszenia tematu metodą kontrolowanej sublimacji konwekcyjno-higroskopijnej z gradientem temperaturowo-cyrkulacyjnym w środowisku laminarnym:
Po zbiorze, topki umieszczamy na rusztach z nierdzewnej stali chirurgicznej klasy 316L, w pozycji horyzontalno-aerodynamicznej, zapewniającej równomierny przepływ powietrza. Całość trafia do komory suszącej z precyzyjnym, cyfrowym kontrolerem mikroklimatu (czyli growbox z wentylatorem na termostacie), gdzie utrzymujemy stabilne warunki: 20–22°C i wilgotność 55–60%, monitorowaną co godzinę przez higrometr kalibrowany według metody kalifornijskiej (czyli "raz było dobrze, to nie ruszaj").
Wentylator o zmiennej modulacji obrotów generuje laminarny przepływ powietrza, który nie tworzy zawirowań mogących wywołać mikrodrgania w strukturze trichomów (czyli: nie wieje za mocno). Suszenie trwa do momentu gdy łodygi trzaskają, ale nie łamia się jak suchy chrust — zjawisko to określamy jako próg elastycznego kruchego przełomu biomechanicznego.
Finalnie, topy trafiają do szklanych słoików z Bóveda 62%, gdzie następuje fazowe wyrównanie ciśnienia pary wodnej między medium botanicznym a atmosferą zamkniętą – czyli curing. Otwieramy słoik raz dziennie do czasu aż nie śmierdzi sianem, tylko dobrym batem.
Pisz jakbyś miał jakieś pytania.
![]()
Bzdura, to jest jeden wielki mit. Boveda nie zawiera nic co by miało bezpośredni wpływ na smak. Niektórzy twierdzą że pogarsza smak jak się najpierw naturalnie nie będzie currowało, ale jak się WYSUSZY DO DOBREGO POZIOMU PO ŚCINCE i poprawnie użyje bovedy to nie będzie żadnego gorszego smaku.Bovedy nie wklada sie przez pierwsze 2 tyg curingu, dopiero pozniej. Psuje smak i costam jeszcze
Ewidentnie wchłania terpeny, ile razy nie wrzuciłem integry czy bovedy w parę dni zapach suszu stawał się zauważalnie mniej intensywny. Sama saszetka potem daje ziołem przez długi czas.Bzdura, to jest jeden wielki mit. Boveda nie zawiera nic co by miało bezpośredni wpływ na smak. Niektórzy twierdzą że pogarsza smak jak się najpierw naturalnie nie będzie currowało, ale jak się wysuszy do dobrego poziomu po ścince i poprawnie użyje bovedy to nie będzie żadnego gorszego smaku.
A ten, po jakim czasie dajesz ta bovede do sloja, 2 tyg bedzie wporzo czy dluzej pocurowac bez? Czy na dowolnym etapie wyssa troche terpenow?Ewidentnie wchłania terpeny, ile razy nie wrzuciłem integry czy bovedy w parę dni zapach suszu stawał się zauważalnie mniej intensywny. Sama saszetka potem daje ziołem przez długi czas.
Chyba musisz ciuchy częściej zmieniać jak następnego dnia musiałeś wietrzyć garażJa daje Bolvede zawsze po suszeniu do curringu. I ostatnio mój Do si dos tak śmierdział ze na chwile byłem w garażu z małym co nie co przy sobie to na drugi dzień musiałem go wietrzyć bo dalej waliłoWiec wydaje mi się ze to kwestia prawidłowego suszenia.



