Moja znajoma przywiozła kiedyś jakiś germański shit specjalnie do moczenia ziela. Mieliśmy parę lat temu na osiedlu typa który eksperymentował i wzbogacał ziele np: moczył w krecie,ace i domestosie, polewał roztworem proszku do prania, dodawał trutki dla szczurów i ch.. wie co jeszcze. Miał zły obyczaj testowania swoich wynalazków na klientach. Niektórzy nazywali go "Jezus" bo potrafił dokonać cudownego pomnorzenia. Ze sztuki robił 3 połówki. Jego praktyki wyszły na jaw dopiero jak poszedł siedzieć. Ta oto historia zmotywowała mnie do uprawy własnej naturki.Peace out