Blueberry to chyba "borówka" po naszemu. Nic nie ma wspólnego z borówkami, może komus się skojarzył wygląd topów. Za to odmiana "cheese" bardzo smierdzi. Ziomuś miał to w pudełeczku w swojej pracowniczej szafce w szatni a na drugim końcu zakładu (jakieś sto metrów) zmianowy Eddie to wywęszył i mu powiedział żeby lepiej się ukrywał z paleniem bo może jakiś kierownik się przysrać. A zakład nie należał do najczystszych i waliło tam różnymi rzeczami, smary, oleje, wyziewy z pieców, czasem wyciek amoniaku.