- Rejestracja
- Kwi 6, 2025
- Postów
- 117
- Buchów
- 207
Hej, mam od pewnego czasu wapka V3 Pro+, którego dostałem w prezencie, i czasami korzystam z niego, gdy jestem w trasie. Jednak zauważyłem, że po kilkudniowym stosowaniu mam strasznie zajechane gardło, bardziej niż np. po klasycznym bongu. Eksperymentowałem też z podłączeniem tego wapka do malutkiego szklanego bonia, żeby dodatkowo ochłodzić dym wodą, ale wciąż po kilku dniach mam wrażenie, że gardło jest zajechane i dym jest ostrzejszy niż przy paleniu klasycznego bonga nabitego suszem. Drapanie zaczyna się nawet na 170-180 stopniach. Najbardziej dziwi mnie to, że wszyscy mówią, że to najmniej inwazyjna metoda przyjmowania zioła, a ja czuję jakby ta para była ostrzejsza niż zwykłe szklane bongo, które ma mnóstwo substancji smolistych...
Czy ten wapek na pewno jest bezpieczny? Niby ma tą naklejkę na opakowaniu "Instytutu Zdrowia w Warszawie", ale moje subiektywne odczucia są zupełnie inne. Niepokoi mnie też konstrukcja, bo komora jest bardzo blisko plastiku. Nieciekawie też wygląda według mnie to, że ten stalowy fragment między szklanym ustnikiem, a komorą jest osadzony bezpośrednio dotykając syntetycznej gumy. Nie wiem na ile to jest bezpieczne, ale jeżeli temperatura nagrzewania dochodzi do 220 to wyobrażam sobie, że mogą toksyny z tych materiałów i tak przedostawać się do pary. Zwłaszcza, że po nagrzaniu samego waporyzatora, bez ziół w środku czuć syntetyczny zapach. I ten zapach w połączeniu z odczuciem drapania jest dla mnie najbardziej odpychający, a bardzo chciałbym się przestawić na wapowanie z kilku względów - zarówno zdrowotnych, jak i smakowych. Posiadam tego wapka już kilka miesięcy i ten zapach plastiku nie znika, dodam też że jest to drugi egzemplarz, który testuję i w obydwu było tak samo.
I jeszcze pytanie - czy warto kupować drogie wapki typu Mighty Medic albo Mighty+? Czy w nich konstrukcja jest mniej "syntetyczna"? Istnieje jakiś mały przenośny wapek, gdzie nie czuć plastiku?
Na koniec dodam, że to wszystko moje subiektywne odczucia z użytkowania, a zapach plastiku to nie jest coś, co chcę czuć używając zioła
Dlatego do czasu, gdy nie znajdę czegoś porządnego to chyba zostanę przy moim klasycznym bongu.
Czy ten wapek na pewno jest bezpieczny? Niby ma tą naklejkę na opakowaniu "Instytutu Zdrowia w Warszawie", ale moje subiektywne odczucia są zupełnie inne. Niepokoi mnie też konstrukcja, bo komora jest bardzo blisko plastiku. Nieciekawie też wygląda według mnie to, że ten stalowy fragment między szklanym ustnikiem, a komorą jest osadzony bezpośrednio dotykając syntetycznej gumy. Nie wiem na ile to jest bezpieczne, ale jeżeli temperatura nagrzewania dochodzi do 220 to wyobrażam sobie, że mogą toksyny z tych materiałów i tak przedostawać się do pary. Zwłaszcza, że po nagrzaniu samego waporyzatora, bez ziół w środku czuć syntetyczny zapach. I ten zapach w połączeniu z odczuciem drapania jest dla mnie najbardziej odpychający, a bardzo chciałbym się przestawić na wapowanie z kilku względów - zarówno zdrowotnych, jak i smakowych. Posiadam tego wapka już kilka miesięcy i ten zapach plastiku nie znika, dodam też że jest to drugi egzemplarz, który testuję i w obydwu było tak samo.
I jeszcze pytanie - czy warto kupować drogie wapki typu Mighty Medic albo Mighty+? Czy w nich konstrukcja jest mniej "syntetyczna"? Istnieje jakiś mały przenośny wapek, gdzie nie czuć plastiku?
Na koniec dodam, że to wszystko moje subiektywne odczucia z użytkowania, a zapach plastiku to nie jest coś, co chcę czuć używając zioła




