To się niestety musiało tak skończyć, jak się skończyło, bo z całym szacunkiem, ale chłop żyje w alternatywnej rzeczywistości, jaką sobie w swojej głowie wykreował i wierzy, że jest tak, jak by chciał, aby było. Mieszkając w kraju, gdzie uprawa jest nielegalna nie można myśleć życzeniowo i wierzyć, że się uda, lub że organy ścigania odpuszczą i odstąpią od prowadzenia sprawy. W tym kraju niczego nikomu nie podarują, a gadanie, że to tylko zioło, że cztery krzaki to niewiele, to jest fantazja, bo w rzeczywistości podliczą cię z wszystkiego nawet z łodyg i liści, dadzą ci na koniec taki wynik, że sam się zdziwisz, że tyle z twojej uprawy wyszło, ale i tak miałeś szczęście, że na tym etapie przyszli, a nie po zbiorach.