Rzecz w tym, że legalizacja medyczniaka spowodowała oddzielną narracje o tej „dobrej” i „złej” marihuanie i dała możliwość powiedzenia - „chcesz to idź do apteki”. To było genialne zagranie tych, którzy chcieli zdjąć temat rekreacyjnej m z agendy politycznej na dobre 10 lat. Miejmy nadzieje, zostawiając inne poglądy polityczne na boku, że Ci którzy lobbingują teraz legal zrobią to merytorycznie zamiast wystawiać na front np zblazowanego Matę. To jest do ugrania ale wymaga odpowiedniej argumentacji fachowców, polityków społecznych, organów ścigania itd. No i braku 16 letnich baranów, którzy rzucają towarem a ich matka z bezsilności musi biegać z makowcem na komendę xd