Siema
Mi ten teren wygląda tak, że w lato może już tam wody nie być.
Zależy ile roboty chcesz w to włożyć i zaryzykować.
Zgodnie ze sztuką to wypadałoby wytestować miejsce jak się zachowuje poziom wody przez cały rok i nie na***ać się jak dziki przy tym.
Kopce wydają się rozwiązaniem jednorocznym, gdyż na drugi rok są rozjechane, więc trochę szkoda roboty.
Z drugiej strony skoro i tak się przeprowadzasz i masz czas... Możesz się urządzić grubiej.
Chyba najbardziej ergonomicznym wyjściem byłyby poty. Parę donic, parę potów na początek może tak bym zrobił.
Ja walnąłem sobie kiedyś małą wyspę na bagnie, plecy mi pękły, ale służy do dnia dzisiejszego. Co roku dorzucam tylko jakieś wory gówien albo innego zrabka, czasem ziemię z donic po sezonie.
Drugi najważniejszy punkt w pielęgnacji takiego spota to trzcina, co roku trzeba wybrać co się da z miejsca uprawnego, nie wystarczy przekopać, trzeba siekać i wyciągać, mocować się że świeżymi pędami trzciny bo inaczej w jeden sezon będziesz mieć po spocie.
Raz był taki sezon, że w donicach miałem fajne sezonki, bo miejsca nie było, a przyszła taka susza, że jedyny dopływ zasilający moje bagno zniknął, potem bagno zamieniło się w lux torf, ziemia nimbus 2000 i przesadziłem bezpośrednio do bagiennego torfu w połowie drogi.
Było warto w chuuj, poszły jak szalone i nic ich nie zalało, nie wykazały najmniejszych oznak że coś im nie odpowiada z pH, przeciwnie.
Plechą za bardzo nie ma się co martwić, robisz standardowe zabiegi i pilnujesz przy terminie ścinki, jak na każdym innym spocie.