nasiona marihuany

UZALEZNIENIE - problem ?? ze mną tak

Wyszukiwarka Forumowa:
J

juzeq

Guest
Co Budda ma do zaoferowania uzależnionym od narkotyków? Przede wszystkim Budda wymaga od człowieka inteligencji. Inaczej nic się nie da zrobić. Po drugie Budda mówi nam, że branie narkotyków prowadzi do degradacji inteligencji. Lącząc to razem, odkrywamy, że by rzucic narkotyki, człowiek musi zrozumieć, że zanim ich nie rzuci,
nie będzie w stanie ich rzucić lub innymi słowy, by rzucić narkotyki człowiek musi zrozumieć drogę prowadzącą do rzucenia narkotyków, która jest -ich rzuceniem. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to na zbyt pomocne. Oczywistość być może powiesz "jasną rzeczą jest, że uzależniony rozumie, że droga do rzucenia narkotyków to własnie ich rzucenie; cały problem polega na tym, że nie potrafi on ich rzucić". Ale czy to takie oczywiste? Pozwolę sobie przypomnieć moje własne doświadczenie, kiedy zrezygnowałem z palenia papierosów. Paliłem po czterdzieści i wiecej papierosów dziennie przez wiele lat, kiedy zdecydowałem sie je rzucić. Nie będąc zdolnym do półsrodków
przestałem palić od razu. Pamietam jak spacerowałem po parku, niedługo po tym jak wypaliłem mojego ostatniego papierosa, czując się bardzo z siebie zadowolony, że podjąłem tą decyzję. Czułem się również dość lekko na duchu co było bez wątpienia symptomem deprawacji i trwało parę dni. Ale podstawowa myśl która mnie dręczyła była taka, że choć nie miałem żadnych wątpliwości, że jestem w stanie utrzymać się przy moim postanowieniu, była jedna rzecz, której potrzebowałem, by się utwierdzić w mojej determniacji nie palenia, a tą jedną rzeczą był...papieros. Daleki byłem od tej oczywistości, że aby zrezygnować z papierosów, muszę zrezygnować z papierosów, miałem olbrzymie kłopoty ze stawieniem czoła narastającej sugesti, że aby rzucic palenie powinienem zapalic papierosa. Pozwolę sobie rownież opowiedzieć o badaniach dr Klar , który był w Persji krótko przed wojną. Poza tym, że jest on lekarzem, jest rownież zainteresowany psychologą i miał ze sobą pomysłowy środek do czytania charakteru człowieka i stanu jego umysłu (byla to talia kart a każda karta z ośmioma parami kolorowych pól. Obiekt badań po prostu musi wskazać który kolor w każdej parze bardziej mu odpowiada."Przeczytał "nas wszystkich na wyspie z rozbrajająco celnymi rezultatami, które wcale nam nie przypadły do gustu-ale to dygresja). Powiedział nam, że 80% persów w wieku ponad 35 lat bierze opium (i jeszcze, że wszyscy persowie kłamią z zasady-ale to też dygresja) i z takim bogatym materiałem pod ręką, był w stanie przeprowadzić pewne badania. Czytanie było jednoznaczne-
-przed opium mentalny stan uzależnionego byl anormalny i zdezorganizowany, po opium mentalny stan był normalny
i uporządkowany. Efekt opium na uzależnionego nie był jak można by przypuszczać dezintegrującym osobowość. Raczej opium było konieczne by przywrócić uzależnionemu normalność. (Słyszałem podobne obserwacje od innego doktora pracującego w Chinach-jeżeli chcesz zrobić dobry interes z uzależnionym od opium szukaj swej szansy gdy efekt jego ostatniej dawki słabnie) Co z tego można wywnioskować? Wnioskujemy z tego, że inaczej niż
normalna osoba, która może wziąść narkotyk raz, dla urozmaicenia lub przyjemności efektu, i która w tym stanie staje sie anormalna, uzależniony jest normalny tylko wtedy gdy bierze narkotyk a staje się anormalny, kiedy jest go pozbawiony. Uzależnienie odwraca zwykłą sytuację-zalezność od narkotyków utrzymuje człowieka w jego normalnym zintegrowanym stanie( to nie znaczy oczywiście, że uzależniony uzyskuje przyjemność z uwagi na czasową abstynencję, tak jak abstynent z czasowego zatrucia, przeciwnie, w obu wypadkach stan po narkotykach jest przyjemniejszy, tyle że dla jednego jest to stan normalny a dla drugiego anormaly Uzależniony może wykonywać swą pracę i swe normalne obowiązki kiedy przyjmuje narkotyk, i w tych też warunkach czyni plany na przyszłość). (Jeżeli nie może wziaść narkotyku, jedyny plan który czyni, to jak zdobyć kolejną działkę). Jeżeli zdecyduje, że musi zrezygnować ze swego uzależnienia (jest zbyt kosztowne, rujnuje jego reputację lub karierę, niszczy jego zdrowie itd) podejmuje taką decyzję tylko w odpowiednim stanie, by móc rozważyc sprawę, mianowicie gdy jest pod wpływem narkotyku, i to z tego punktu widzenia (dla niego normalnego) będzie oceniał przyszłość. (Byłem palaczem
gdy zrezygnowałem z palenia). Ale jak tylko uzależniony realizuje swoj plan i przestaje brać narkotyk, przestaje być normalnym i decyzje podjęte kiedy był normalny teraz zaczynają się jawić w całkien innym świetle-z włączeniem w to jego decyzji o rzuceniu narkotyku. Albo rezygnuje on z tej decyzji uznajac ja za nieważną (Jak mogłem się zdecydować na coś takiego? Musiałem być szalony) i wraca do brania, lub (choć aprobuje decyzję) czuje on naglącą potrzebę powrotu do stanu pierwotnego w którym podjął decyzję (a był to stan pod wpływem narkotyków) aby wzmocnić się w postanowieniu. W obu przypadkach rezultat jest ten sam, powrot do narkotyków. I tak długo jak uzależniony będzie brał swój "normalny" stan pod wpływem narkotyków za swoj podstawowy- normalny- ta sama rzecz będzie mu się przytrafiała za każdą próbą porzucenia nałogu. Uzależniony jest nie tylko w zamkniętym kręgu-im więcej bierze tym więcej potrzebuje, czym wiecej potrzebuje tym więcej bierze-ale też aż do czasu gdy uzyskując informację z zewnątrz o swojej sytuacji, będzie zdolny dostrzec naturę uzależnienia, będzie odkrywał, że każda jego próba wydostania się z tego zamkniętego kręgu po prostu prowadzi go tam z powrotem. Dopiero gdy uzależniony rozumie uzależnienie i trzyma sie ściśle słusznego poglądu-na przekór wszelkim pozorom i wszelkim pokusom by myślec inaczej, że jego "normalny" stan nie jest normalny, będzie on w stanie pogodzić sie z czasowym dyskomfortem deprawacji i ostatecznie uwolnić się od swego uzależnienia. W skrócie, kiedy uzalezniony decyduje się rzucić narkotyki ( zakłada on, że aby to zrobić, wszystko co jest konieczne to je rzucic, co byłoby oczywistością gdyby nie to że jest on ofiarą samozwodzenia się, o czym w krótce się przekona). Jak tylko rezygnuje z narkotyku to odkrywa (jeśli jest bardzo nieinteligentny), że jest w błędzie i że jego decyzja była niesłuszna lub (jeśli jest mniej nieinteligentny), że jego decyzja była słuszna, ale metoda jest błędna, że aby rzucic narkotyki trzeba je wziaść. To tylko inteligentny człowiek rozumie, że (na przekór wszystkim pozorom) zarówno decyzja jak i metoda sa słuszne, i tylko jemu może się to udać. Dla inteligentnego człowieka zatem, instrukcja, że aby zrezygnować z narkotyków trzeba z nich zrezygnować, daleka jest od płytkiej oczywistości, to głęboka prawda odsłaniająca naturę uzależnienia i prowadząca do ucieczki od niego. Proszę cię abyś wstrzymał się z osądzeniem tej diagnozy jako dziwacznej, ten sam temat zamknietego kręgu i ucieczki z niego, w oparciu o zrozumienie i na przekór pozorom, jest esencją Nauki Buddy. Przykład rozpatrzony powyżej jest na bardzo prymitywnym poziomie, ale możesz go odnaleść jak pojawia się wciaż od nowa aż do najbardziej subtelnego poziomu, tego o czterech prawdach. Myślę ,że będzie dobrze zilustrować to na przykładzie sutr. W M 75 Budda pokazuje zamknięty krag zmysłowych pożądań i ich gratyfikację na przykładzie człowieka z dotkliwym swieżbieniem skóry, który aby ulżyć swemu cierpieniu drapie się paznokciami, jak tez przypieka się przy ognisku. Im dłużej tak robi tym gorsza staje sie jego sytuacja, ale drapanie się i przypiekanie daje mu pewną satysfakcję. W ten sposob człowiek z delikatnym swieżbieniem zmysłowego pożądania szuka ulgi w zmysłowej gratyfikacji. Czym bardziej skłania się ku gratyfikacji tym wieksze staje sie jego pożądanie, ale w gratyfikacji swego pożądania znajduje on pewna przyjemność. Załóżmy teraz, ze choroba skóry zostaje wyleczona, czy bedzie on kontynuował szukania gratyfikacji w drapaniu i przypiekaniu się? W żadnym razie. Tak też człowiek wyleczony ze zmysłowego pożądania (arahat) nie będzie znajdował przyjemności w zmysłowej gratyfikacji. Wydłużmy trochę te porównanie. Jako doktor wiesz bardzo dobrze, że pierwszą rzeczą by wyleczyć swieżbiącą skórę, to zapobiec by pacjent drapaniem pogorszył swój stan. Zanim tego nie zrobi nie ma nadzieii na udane potraktowanie przypadku. Ale pacjent nie zrezygnuje z satysfakcji drapania się, zanim nie zrozumie, że drapanie się pogarsza jego kondycję, i że nie ma mowy o wyleczeniu zanim dobrowolnie nie powstrzyma pragnienia by się drapać i nie pogodzi sie z czasowym dyskomfortem swieżbienia. Podobnie osoba, która pragnie trwałego wyleczenia z męczącego zmysłowego pożądania, musi wpierw zrozumieć, że trzeba się pogodzić z czasowym dyskomfortem celibatu (jako mnich) by pomoc Buddy okazała sie skuteczna. Tu znów, droga wyjścia z zamkniętego kręgu jest przez zrozumienie jej, i nie zważanie na pojawiające się, jakby się mogło wydawać, pogorszenie stanu w konsekwencji wstrzemięźliwości. Rozważ teraz cztery szlachetne prawdy. Czwartą z nich jest;"To jest droga do wstrzymania cierpienia, mianowicie ośmioraka szlachetna scieżka, a pierwszym na niej czynnikiem jest słuszny pogląd, który jest definiowany jako wiedza o czterech szlachetnych prawdach. Ale tak jak przedtem czwarta prawda jest drogą do wstrzymania cierpienia. Tak dochodzimy do propozycji "Droga do wstrzymania cierpienia jest wiedzą o drodze do wstrzymania cierpienia", lub "aby zakończyć cierpienie człowiek musi zrozumieć drogę do zakonczenia cierpienia". I czym to jest jak nie powtórzeniem na najbardziej fundamentalnym poziomie naszego pierwszego tematu: Aby zrezygnować z narkotyków człowiek musi zrozumieć drogę do rezygnacji z narkotyków. (Racjonalista, któremu ani przez moment nie sniło się praktykowanie Nauki Buddy, nigdy nie zrozumie, że jest to nic innego jak oczywistość. Artur Koestter gdy pierwszy raz zetknął się z Nauką Buddy wykrzyknął: "Ależ na miłość boską to wszystko tautologia". Nie każdy jest uzależniony od morfiny, ale większość ludzi jest uzależniona od zmysłowej gratyfikacji i wszyscy oprócz szlachetnych słuchaczy są uzależnieni od własnej osobowości, a nawet szlachetni słuchacze z wyjątkiem arahata są uzależnieni od wyobrażenia "Ja jestem". Arahat skończył ze wszystkimi uzależnieniami. Nie ma takiego uzależnienia, którego nie wyleczy Nauka Buddy, zakładając ,że uzależniony
jest inteligentny, i że chce podjąc konieczny wysiłek.
 

durielek

Well-known member
Weteran
Rejestracja
Mar 23, 2006
Postów
1,073
Buchów
0
hmmm troche to nie tak!!osoba moze byc bardzo inteligietna ale jesli ma slaba psychike to nic to nie da!!moze rozumiec i wiedziec co robic ale byc za slaba do wytrzymania tego dyskomfortu!!czyz tak nie jest??
 
J

juzeq

Guest
masz rację .
Tylko co teraz ?
jak się zmusić ?
:)
zrobię sobie badania, jak będzie kiepsko to
niebędzie wyjścia jak żucić

Niby tylko trafka a jak potrafii ualeznić!
 

durielek

Well-known member
Weteran
Rejestracja
Mar 23, 2006
Postów
1,073
Buchów
0
zalezy co bierzesz!!!jesli to nasza kochana MJ to piernicz pal dalej:] jesli co "mocniejszego" i naprawde Chcesz z tym skaczyc to musisz pujsc na wiele ustepstw!samo myslenie ze nie to koniec nie wystarczy jak kumpel gdy jestes na bani wysypuje ci kreske mowia "nie pi**** bier"czy cos takiego!normalnie by sie odmowilo ale okolicznosci...!!a puzniej smak wezme jedna je**c to alebo nawet jak wie sie jakie konsekwencje tej jednej ze na niej sie nie skonczy i nastepnym razem bendzie sie mowilo to samo to wejdzie inny motyw ze i tak mnie cos zabije badz wiele innych rozkmin!czlowiek glupi pujdzie na latwizne i wezmie ale inteligietny takze znajdzie wymowke by wziasc!!sama inteligecja nie wystarczy by przestac!moze przestac czlowiek glupszy od ciebie ale odpowiednio do tego przygotowany!!inteligecja i chec to dopiero polowa sukcesu...!!wiele "muzgow" wykonczylo sie przez koks...czyz nie??
 
J

juzeq

Guest
myślę, że byćmoże brakuje mi momentu przełomowego.
mam na myśli ważne wydarzenie w życiu, w wyniku którego będę musiał rzucić.
Bo takto niemogę się oprzeć.
A nie chce jarać, bo już za dużo
nie boję się, że umre ale będę uszerbiony na zdrowiu i to dobrze.
 

durielek

Well-known member
Weteran
Rejestracja
Mar 23, 2006
Postów
1,073
Buchów
0
jaranie ci nie zniczczy zdrowia!zmieni co najwyzej troche twoj umysl!!mozes bys nieco glupszy,wolniej kapujacy,bardziej ospaly, o mniejszej motywacji do ruznych dzialan!!jesli chorujesz na schizofrenie to to moze poglebic chorobe!to tylko i wylacznie skutki palenia sqna przez wiele lat!!nie umzesz od tego,nie staniesz sie innym czlowiekiek,moze troche sie zmienisz przez to i tyle!!chyba ze ty mowisz o paleniu czegos mocnijszego(crack,brown) jesli chodzi o marihuane to nie trudno przestac!!wystarczy nie trzymac z ziomkami co ci zakazdym razem podkladaja lufke pod nos zebys palil,albo chyba ze masz lajtownych ziomkow co zaakceptuja i zrozumieja ze chcesz przestac i nie benda tego robic...!!wtedy jest nic trudnego skoczyc!!to tylko nasza kochana MJ palisz kiedy masz ochote!!nie ciagnie cie do tego umysl ze bendziesz myslal ze jak zapalisz to bendzie ci dobze,ze potrzebujesz tego(mechanizmy jak przy fecie dla przykladu-wiem o tym jednak duzo bo juz sie uzaleznilem),ze z tym bendzie ci lepiej jak to zapalisz,ze mawsz wielka ochote i tak jakby"smak" na mysl o tym!!tu poprostu sie pali bo to jest fajne,dla urozmaicenia,dla frajdy, relaxu!!tak samo mozna z tego zrezygnowac jak dla przykladu z chodzenia na jakas dyskoteke.chodzisz tam bo lubisz,jest ro rozrywka i urozmaicenie!!ale czy mozesz z tego zrezygnowac!!da sie latwo,ale co wtedy nuda...!jakies inne zajecie pomoze zeby bylo jeszcze latwoej...!!
chyba ze mowisz z brownie badz cracku!!jesli chodzi o browna to tu moze zawiesc inteligenca i wszelkie starania!!gdyz uzaleznienie jest silnie fizyczne!!ciezko wytrzymac taka potrzebe!!po detoxie sie odtrujesz i juz nie umiera sie bez kolejnej porcji ale wielka ochota nie znika!!ciezko tak co chwila robic detox za kazdym wzieciem!!przy takim uzaleznieniu jak od heroiny trzeba calkowicie zmienic otoczenie,miec wsparcie i mocna psychike!!a zeby przedsiewziasc te srodki i darzyc do celu dobra droga trzeba byc takze inteligetnym!a crackiem podobnie tyle tu bendzie bardziej problem psychiczny gdyz fizycznie nie uzaleznia(badz nieznacznie uzaleznia)postepowanie oczywiscie podobne!z tym ze z heroiny jest wyjsc trudniej wydaje mi sie gdy sie nie odtruje!bo tu mozna szybko skonczyc!!za to pozycja osoby oddrutej juz a osoby uzaleznoinej od cracku to tej osobie uzaleznionej od cracku bendzie troche ciezej(chyba ze sie myle ale z tego co wiem kokaina uzalezna bardziej psychicznie od heleny)

a tak na marginesie ta wypowiedz o naukach buddy to jest napisana przec ciebie czy sciagana skads??bo jak ty to napisales to najwidoczniej jestes wystarczajaco inteligetny czyli polowa sukcesu za toba...

pozdrawiam i zycze sukcesow!!

[ Dodano: 2006-09-12, 03:27 ]
a co do wydazenia to zaczelem ostatnio duzo cpac fety przez wlasnie takowe okolicznosci!!heh rozstanie sie z dziewczyna z ktora sie bylo 1.5 roku(zerwala dla innego)najpierw w ramach rozpaczy,takze buntu!puznjej juz by urozmaicic sobie dzien!!heh ja mam bardzo slaba psychike i nie potrafie sobie odmowic czesto fety!wiem dobze do czego to prowadzi,jaki to jest syf, ogolnie wiem o tym sporo,a glupi chyba takze nie jestem!heh przytocze takie wydarzenie ktore nastapilo puzniej!!gdy zaczely sie problemy,przez prawie codzienne branie od 2tygodni zaczelem zle kontaktowac,bylem zawieszony a nawet po jednym mitingu zaczelem na nastepny dzien(po tam jak udalo mi sie zasnac troche) gorzej wiedziec!!litery ktore z prawie 2-krotnej przedtem odleglosci widzialem wyrazniej,teraaz byly zamazane...!na nastepny dzien bylo podobnie!dopiero po nastepnym przeszlo...!jakos sie wtedy przestraszylem i nie bralem takeze w okresie 2 tygodni!!heh wtedy pogodzilem sie z byla bo wczesniej sie nienawidzilismy!przeprosila mnie,mowiac ze rozumie jak mnie zranila...wszystko to przez to ze ten dla ktorego mnie zucila nie byl taki cudowny i ja zranil,opowiedziala mi wszystko ja ja bylem z nia i ja wspieralem,przez to nienawisc przerodzila sie w wspolczucie a to zaraz w milosc taka jak przedtem !nawet tak cos molilo mi zebym jej pokazal moja misosc szczera a nie taka jak tamtego!cuz nic z tego nie wyszlo tylko zwala, jej pomoglo wiele osob i wsparlo i juz nie potrzebowala tak mnie,sama opuscila gdy ja potrzebowalem(nie chodzi ze potrzebowalem jako partnerke ale jako kogos bliskiego)przedtem mnie blagala zebym nie bral zebym sie nie zatracal ale po tym jak sie znow poklucilismy gdy wyszlo na temat dragow ze nie takze nie chcialem juz z tego ze bylo jej z tego powodu zle to zbesztala mnie ze bym bral co chce bo ja to juz nie obchodzi!!a ja jej powiedzialem to bende co chce bral i ile chce(bo wczesniej blagala mnie wrecz zebym nie bral)i co zrobilem na nastepny dzien juz zakupilem grama...!! czlowiek wlasnie sam szuka powodow by wziasc!!zalamki to powud do brania...(slaba psychika)drugie to wlasnie w moim przypadku to takze wydarzenie pewne by przestac brac!!a jest tym pewnie nowa dziewczyna w ktorej sie zakocham!ale to znowo odrot w droga stroneze oczekuje sie na zmane wydarzen, no jakas pomoc!!wiec jesli mowisz ze zebyt przestac musi sie cos stac to takze masz slaba psychike jak ja!!tyle ze ja jeszcze nie robilem takiego postanowienia na mor beton z to koniec i nigdy w zyciu,z przedsiewzieciem odpowiednich srodkow!!gdyz mysle ze to jeszcze nie teraz,nie jestem jeszce tak uazlezniony(no ale moge sie myslic)

ps. sory za malego offtopa w srodku ale to wlasnie skutki dzialana tego gowna(chec powiedzenia wszystkiego,brak krytyki wlasnego postepowania-takze w tym co sie pisze)
 
J

juzeq

Guest
durielek napisał:
jaranie ci nie zniczczy zdrowia!zmieni co najwyzej troche twoj umysl!!mozes bys nieco glupszy,wolniej kapujacy,bardziej ospaly, o mniejszej motywacji do ruznych dzialan!!jesli chorujesz na schizofrenie to to moze poglebic chorobe!to tylko i wylacznie skutki palenia sqna przez wiele lat!!

[ Dodano: 2006-09-12, 20:32 ]
Pale shit od 7 lat dzien w dzien, ogolnie dluzej(niewspominam o innych dragach bo nie w tym problem).
Kiedys(podczas podobnej zalamki) wypisalem na kartce wszystkie złe skutki palenia mj.
Bylo tych punktow dobrze ponad 20 , dotyczyly one ogolnie zycia.
Co do uszczerbien na zdrowiu przez mj znam nastepujace:
-kasowanie danych z mozgu
-powolne myslenie
-niechec i apatia przechodzaca w abolie(niezdolnosc do wykonywania podstawowych czynnosci zyciowych,niemoc wykonania najprostszego planu .
-ozieblosc (zanik potrzeby kontaktow z kobietami)
-BEZPLODNOSC
-zanieczyszczenie org. wew. w moim przyp trzustka(tak podejrzewam ze od palenia)

na ta chwile tyle pamietam.
Niestety te minusy odzwierciedlone na ogol zycia objawiaja sie w duzo wiekszej ilosci.
Moja byla nieraz mowila na mnie warzywo, hahaha

podsumowujac jaranie dzien w dzien przez lat min 5 (max nie wiem to zalezy od roznch czynnikow) rozpier..ala ci cale zycie.Wszystko jest rozpier..olone.

-w pracy hu.owo kladziesz na nia lache czego efektem sa problemy
- w domu hu.owo kladziesz na niego lache nie zajmiesz sie nim tak dobrze jak z czystym umyslem wynik problemy
- kontakty z rodzina/znajomymi(nie tymi od batona)/kobietami hu.owo kladziesz lache wszystko sie rozpie****a
-w glowie hu.owo ciagle swobodne mysli o pierd.olach zero samorealizacji
DUZO rzeczy o ktorych kiedys marzyles wlasnie tam pozostaje (w marzeniach)nie realizujesz ich.
-brak zdecydowania bo masz wszystko w D...
- dolki i zamartwianie sie bo nie wykonujesz obowiazkow na czas lub w ogole

wszystkie te pkt(z wylaczeniem bezplodnosci ktora nie wiem czy mam ;/ ) sa z zycia wziete.
I tych pkt jest o wiele wiecej.

dodam ze problem sie powieksza przez to ze mam weed za free
na tym konczac te wypowiedz i biore sie za krecenie batona.
pozdro
 

durielek

Well-known member
Weteran
Rejestracja
Mar 23, 2006
Postów
1,073
Buchów
0
no moze glupszy sie nie staniesz!!wiadomo ze thc do 2 lat wydala sie calkowicie z organizmu(pomijajac wlosy,paznokcie)po takim odtruciu ww. skutki powinny w wiekszosci zniknac!!ale czyz alkochol nie niszczy muzgu??nikotyna tez ma tragiczne skutki po wielu latach...!!wkazdym badz razie da sie zyc palac cale zycie!!i bendzie sie nadal ta sama osoba!moze troche "odmieniona" ale to jak z kazda uzywka prawie!!wszystko uzywki jakos szkodza...!tak juz jest!!jedyne co ci moge poradzic jako wielbiciel MJ to ograniczenie palenia a wtedy bendzie ok! :thumright:
 

hbsh

Well-known member
Weteran
Rejestracja
Maj 6, 2006
Postów
659
Buchów
2
Wracajac do zalamek ja nigdy nie pale jak mam zly humor. Jak sie pokloce z dziewczyna to nigdy nie siegam po nic odurzajacego. Czasami tylko piwko z kumplami mi pomaga ale nigdy jeszcze nie palilem mj jak mialem kata. Moim zdaniem najgorszymi skutkami palenia sa dolki ktore czesto lapie na zwale i amotywacja. Przez palenie stalem sie bardziej zamulony, trudniej mi panowac nad emocjami, stalem sie wrazliwszy i chyba slabszy psychicznie. Z kolei mj pomogla mi widziec ludzi takimi jakimi sa, latwiej nawiazac kontakt z kims, mam bujniejsza wyobraznie. Jesli chodzi o nauke to nie widzie zadnych negatywnych skutkow. Jesli sie skupie (a trudniej mi sie skupic odkad pale) to wszyskto gra. Jeszcze niedawno duzym problemem bylo dla mnie niezapalic kiedy mialem stuff. Jednak teraz jest inaczej. Powiedzialem sobie stanowczo, ze bede palic max 1g na tydzien i jak narazie realizuje moje zalozenie. Ciesze sie z tego bardzo bo bylo to trudne, a udalo mi sie to przezwyciezyc. Mysle, ze jesli ktos ma silna wole to uzaleznienie od mj nie stanowi dla niego problemu. Ale rzucic calkiem sie juz chyba nie da. A moze i by sie dalo ale nie chce z tym konczyc. Jest to zbyt przyjemne :queen: Peace
 



Z kodem HASZYSZ dostajesz 20% zniżki w sklepie Growbox.pl na wszystko!

nasiona marihuany
Góra Dół