nie mieszkam z ojcem, nie gadam z nim na ten temat, bo on wszystko wie najlepiej, nie ma to najmniejszego sensu
ale moja mamusia jest wyrozumiała i jak są sensowne argumenty to przyznaje rację i już nie raz rozmawiałem z nią o konopiach i nie tylko, ona zdaje sobie sprawę z tego, że lepiej jakbym jarał sobie, raz na jakiś czas coś przyćpał, niż jakbym się miał wkręcić w alkohol, ostatnio jechałem szukać zibenków, powiedziałem jej o tym, a ona nie miała nic przeciwko temu, wie, że chce nazbierać sobie na HPS'a i nasionka i również nie ma nic przeciwko, choć np. 2 lata temu by mnie wysłała do monaru jakbym z takim czymś wyjeżdżał

za miesiąc mam 17 urodziny, pytała co bym chciał na urodziny, odpowiedziałem, że przydałoby mi się 50cm bongo, kosztuje ok 50-60zł, zaśmiała się i zgodziła bez problemu, powiedziała tylko "to ja już się boję co ty będziesz chciał na 18"

wódkę w tym roku ruszałem 4 razy może, z czego i tak po 1-3 kieliszki, zdecydowanie woli mnie zjaranego, niż nawalonego (chyba nawet woli mnie zjaranego niż na trzeźwo

)
w wakacje miałem ok. 0,5gieta więc podeszłem do niej do pokoju z pytaniem, czy nie zapali ze mną, był wieczór i gdybym wspomniał, że po tym się super śpi, pewnie by zapaliła (na 2 dzień dowiedziałem się, że była święcie przekonana, że się po tym nie zaśnie, a na następny dzień rano musiała iść do pracy

)
dodam, że ona nigdy nic innego nie używała niż alkohol, jakiś niecały miesiąc temu mi się chwaliła, że z tym swoim kolesiem pojechali w jakieś góry i tam jego znajomi szukali grzybków, spróbowała jednego na smaka, a gdyby nie moje ćpanie, pewnie by nawet nie tknęła tego i byłaby wrogo nastawiona na tego grzybiarza
choć zdarzały się przykre sytuację z moim ćpaniem, uspokoiłem się i mam nadzieję, że z nią zapalę i to nie raz

2-3lata temu była naprawdę wrogo nastawiona na temat narkotyków, tak więc rozmawiajcie z rodzicami, bo warto, jak idę na jakąś nocną bibę, to jej normalnie mówię co tam będzie, że będziemy palić, albo że pić, albo (najczęściej) trochę tego i tego, początki zawsze trudne, ale nawet nie wiecie jak dobrze mieć taką matkę (btw. jeśli chodzi o muzykę, to moja mama nie słucha radiowego gówna, mimo tego, że ma 45lat chodzi na koncerty muzyki metalowej, gotyckiej, industrialnej itp. a swoją gotycką garderobą zaskoczyłaby conajmniej 99% użytkowników tego forum

a glanów nie ubiera tylko w upały i na rower)
jedyne, o czym jej nie powiedziałem to o moim obecnym uzależnieniu z kodeiny (ale poradzę sobie z tym, bo już jest poprawa, wiem jakie scenariusze miałaby w głowie wiedząc, że jestem uzależniony od opiatów) i o tym, że moje żyły już widziały kilka razy metkatynon i morfinę, ale po prostu nie lubię jej martwić niepotrzebnie, bo wiem, że jest zbyt nadopiekuńcza
KOCHAM MOJĘ MAMĘ Z CAŁEGO SERCA :-*